poniedziałek, 13 lipca 2015

5 przykazań bladej twarzy: czyli jak dbam o jasną karnację latem

Sukienka - Lindy Bop / Broszka i kolczyki - Retro Cherie
Miałam w podstawówce koleżankę, która latem nie odkryła nóg, dopóki nie opaliła ich na ciemny brąz leżąc na balkonie. Nieważne, że gotowała się w spodniach, gdy temperatura na zewnątrz przekraczała 30 stopni. Ważne było to, by nie pokazywać się na mieście z bladymi nogami.

 W siódmej klasie sama uległam"terrorowi opalenizny" i zrobiłam coś naprawdę głupiego. W związku z tym, że moja karnacja jest bardzo jasna, najczęściej opalałam się na czerwono, by po kilku dniach znów wrócić do poprzedniego stanu bladości. Postanowiłam coś z tym zrobić, by nie odstawać od grupy opalonych koleżanek i pewnego wieczoru użyłam samoopalacza.
Pewnie pamiętacie tamte produkty, które nie dość, że w kontakcie ze skórą uwalniały "aromat" palonego kurczaka, to jeszcze gwarantowały bardzo "naturalnie" wyglądającą opaleniznę - coś między pomarańczowym a bejcą. No więc wysmarowałam moje blade ręce (na szczęście tylko na tę część ciała się odważyłam) i pełna nadziei poszłam spać. Rano obudziłam się ze smugami ciągnącymi się wzdłuż rąk, najgorzej wyglądały dłonie, zwłaszcza ich zewnętrzna część oraz łokcie. Efekt był taki, że ostatnie dwa tygodnie wakacji spędziłam w długim rękawie i codziennie szorowałam ręce sokiem z cytryny.
Na szczęście w liceum odkryłam muzykę gotycką i w końcu okazało się, że gdzieś ze swoją bladością pasuję idealnie. Od tamtej pory jasna cera jest u mnie powodem do dumy, a nie rozpaczy czy kompleksów.
Sukienka Fever London
Oczywiście, nie każda z nas musi pokochać Louisa, Lestata czy hrabiego Draculę, by cieszyć się swoją bladą skórą. Jednak na pewno każda bladolica kobieta nie raz w swoim życiu usłyszała głupi/niemiły/ironiczny komentarz dotyczący koloru swojej cery. Dotyka nas to przede wszystkim latem, gdy obowiązkiem każdej z nas jest chwalić się piękną opalenizną, szczególnie gdy wracamy z ciepłych krajów. Jakież to zawsze jest wielkie zdziwienie, gdy pojawiamy się po urlopie blade i radosne, a koledzy i koleżanki z troską pytają, czy urlop się udał, czy nie było słońca, a może wcale nie wyjechałyśmy. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego mamy się tłumaczyć z naszej bladości czy odpowiadać na zaczepki zupełnie obcych ludzi. To, jaki odcień ma nasza karnacja, jest naszą prywatną sprawą i nie powinno nikogo obchodzić.
Koszula -Redherring / Spódnica - Quiosque / Torebka - vintage
Po tym nieco przydługim wstępie przygotowałam miniporadnik dla każdej bladolicej damy, która chce uniknąć poparzeń słonecznych, spieczonej na raka skóry i zachować biały odcień niezależnie od warunków pogodowych.

1. Nie wychodź na zewnątrz bez uprzedniego przygotowania skóry na kontakt ze słońcem. Nawet jeśli niebo jest zakryte chmurami, pamiętaj, że gdzieś tam wysoko czai się podstępne słońce. Ja wybieram wyłącznie produkty, które mają najwyższy na rynku filtr - obecnie to 50. Ważne, by chroniły przed promieniowaniem UVA, UVB, ograniczały negatywne skutki promieniowania podczerwonego i by były fotostabilne. Szukam kosmetyków, które dedykowane są osobom z alergią słoneczną. Nie jestem przyzwyczajona do jakiejś konkretnej marki. W tym roku używam akurat tych kosmetyków, ale za rok mogę spróbować czegoś innego. Ostatnio zainwestowałam także w produkty zapobiegające powstawaniu przebarwień oraz w witaminę C w formie skoncentrowanego serum.

2. Nie żałuj sobie produktów, które mają cię ochronić przed promieniowaniem. Zawsze mnie zastanawiało, jakim cudem komuś zostało zeszłoroczne opakowanie kosmetyku i zuży jeszcze niecałą połowę. Mnie opakowanie 150 ml starcza na 2-3 tygodnie. Gdzieś przeczytałam, że na samą twarz powinno nakładać się około 1,5 ml kremu, aby kosmetyk odpowiednio nas chronił. Zmniejszenie ilości zalecanej przed producenta może skutkować zmniejszeniem ilości filtra nawet o połowę.

3. Staraj się być w cieniu. Jeżeli na polu jest jedno drzewo, a w okolicy jeden słup dający cień, na pewno mnie tam znajdziecie. Jeśli cienia nie ma nigdzie, zabierz go ze sobą. Jak?

4. Noś kapelusz lub parasolkę. Pamiętam, jak kiedyś minęłam na ulicy kobietę z dzieckiem. Świeciło mocne słońce, a ja miałam ze sobą papierową parasolkę. Dziecko ze zdumieniem zapytało mamę "Po co tej pani parasolka?". Odpowiedzi nie usłyszałam, ale gdybym mieszkała np. w Japonii, mój widok nikogo by nie zdziwił. Bo u nas osoba paradująca w słoneczny dzień z parasolem albo jest starszą panią, albo członkiem japońskiej wycieczki. W Japonii parasolka to podstawa. Tamtejsze kobiety noszą kapelusze z woalkami przypominającymi nakrycie głowy pszczelarza (chroniące twarz i kark), rękawiczki i długie rękawy.


5. Nie odkrywaj się za bardzo. Wiem, że to najtrudniejszy punkt, zwłaszcza na plaży czy latem w mieście. Najszybciej czerwienieją u mnie ramiona oraz dekolt. Więc w bardzo słoneczne dni staram się je czymś okrywać i nie eksponować za bardzo na słońcu.
Polo - Collectif Clothing / Spódnica - Solar / Okulary - Tiger


17 komentarzy:

  1. tak! jako blada- z powodu choroby, zdecydowanie podpisuje sie pod tym, co napisałaś- nie każdy musi być opalony, a o cerę delikatną i bladą serio warto dbać, kremami, okrywaniem, parasolem. promienie sloneczne raczej nic dobrego jej nie przyniosą, nie wspominając sztucznej opalenizny z solarium. nie kazdy jest stworzony do bycia opalonym, no i trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z tym. mam urodę typowo zimową - "śnieżka", blada cera, kontrastowe oczy i włosy. nie raz słyszałam czy aby na pewno ze mną wszystko dobrze, czy nie mam anemii, albo że jestem za blada. przy okresie wakacyjnym natomiast - czy urlop się nie udał czy nie wyjechaliśmy - ja po prostu nie lubię smażyć się na słońcu. Opaleniznę mam najpierw czerwoną by potem przeszła w chłodno oliwkową.
    poleciłabyś może jakiś dobry podkład dla bardzo jasnej karnacji. próbuję wciąż i mam z tym nie lada problem, tak samo jeśli chodzi o korektor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj tutaj >> http://vintagegirl1983.blogspot.com/2015/02/nowa-fryzura-i-kilka-kosmetycznych.html

      Usuń
  3. slonce ma jedna zalete, z ktorej nie skorzystasz uzywajac caly czas filtrow 50 - powoduje synteze witaminy D w organizmie. lekarze twierdza ze wystarczy 15 min na sloncu dziennie (rece i twarz wystawione na dzialanie slonca), aby wytworzyla sie odpowiednia ilosc tej witaminy. oczywiscie nie mowie, zeby robic to w godzinach kiedy slonce swieci najmocniej(11-15) moze byc wczesniej lub pozniej. filtry blokuja proces syntezy witaminy d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wracając na przykład codziennie z pracy, gdy starłam już większość filtrów mam szansę na przyswojenie jej trochę :) Ale pewnie i tak mi jej brakuje, jak 80% Polaków

      Usuń
    2. Właśnie chciałam też o tym napisać. Ja mam duży niedobór witaminy D3 i dlatego muszę przyjmować ją w formie tabletek. Polecam wszystkim zrobić sobie badania i sprawdzić jaki macie poziom tej witaminy. A co do komentarzy - ostatnio dwóch zwolenników dresów zaproponowało mi, że kupią mi karnet na solarium:-D

      Usuń
    3. Tak, tak - solarium i od razu badania na okoliczność czerniak powinni zafundować.
      Całe życie byłam blada, opalanie na czerwono lub udar słoneczny po dłuższym pobycie na słońcu. Niestety, w czasach mojej młodości nie było kremów z takimi wysokimi filtrami, z których teraz korzystam. I jestem wreszcie zadowolona.
      A tran pamiętam z dzieciństwa. Teraz jest nawet lepszy, bo w tabletkach. I nie przejmuję się możliwością braku jednej witaminy - da się uzupełnić, a chorą od słońca skórę trudniej ratować.

      Usuń
    4. Ja jestem wegetarianką więc tran mnie trochę przeraził, ale na szczęście znalazłam wersję roślinną:-) Też się cieszę, że teraz jest taki duży wybór kosmetyków z wysokim filtrem, choć to niestety nie chroni przed pojawianiem się nowych pieprzyków, a mam ich sporo. Do tego usuwanie podejrzanych znamion kończy się bliznami pomimo stosowania różnego rodzaju maści...

      Usuń
  4. a mi bardzo podoba sie bladolica dama, nie znoszę tych opalonych brzydul, wygladają co najmniej 10 lat starzej. Pochwalam
    Ludwik August

    OdpowiedzUsuń
  5. Co lato słyszę, że jestem blada i zawsze wtedy myślę "pogadamy za 20 lat" gdy te dzisiejsze skwarki będą zeschnięte i pomarszczone :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie punkt ostatni jest najłatwiejszy w realizacji. Ramiona i nogi osłonięte przewiewnymi rękawami/nogawkami/długą spódnicą dają o wiele większy komfort niż skóra wystawiona bezpośrednio na słońce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę nie na temat, ale oglądając Twoje zdjęcia nurtuje mnie jedna sprawa. Odpowiadają Ci takie proste brwi? Sądzę, że Twoja twarz nabrałaby ciekawszych rysów, jeśli wymodelowałabyś je w łuk, moim zdaniem wyglądałoby to dużo lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga/drogi (ciężko się rozeznać) - odpowiada mi czy nie, tak mnie matka natura stworzyła i nawet najlepsza kosmetyczka/makijażystka nigdy nie była w stanie z prostych brwi wyczarować żadnych łuków. A uwierz mi, malowali mnie bardzo dobrzy makijażyści. Taka moja natura, a czy wyglądałabym lepiej niż z prostymi? Pewnie tak. Tak samo jak wyglądałabym lepiej, gdybym miała na przykład dłuższe nogi.

      Usuń
  8. Ja jestem blada, słońce mnie nie opala :P czasami jedynie nogi na czerwono, ale szybko schodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa jakie filtry polecasz do twarzy. Zwłaszcza, że jak wnioskuję z tekstu, nakładasz ich grubą warstwę. Mam duże doświadczenie z wysokimi filtrami, bo też jestem blada i chronię skórę przed słońcem ale przecież im wyższy filtr, tym bardziej nieprzyjemna do rozprowadzenia konsystencja a przede wszystkim błyszczenie.

    Każdy, wysoki (50+) krem z filtrem jaki stosowałam, pozostawiał tłustą, zapychającą warstwę i świecenie się skóry. Puder niewiele pomagał. Masz jakieś konkretne typy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wpisie są kremy z filtrami, które polecam. Np. Obagi, nietłusty i matujący twarz.

      Usuń
  10. Poradnik jest idealny dla mnie, wielkie dzięki ;) Bo moja cera jest prawie biała :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

AddThis