czwartek, 29 października 2015

30 października obchodzimy Światowy Dzień Spódnicy - jakie fasony modne były w latach 1900 - 1960?

Uwielbiam spódnice. To przede wszystkim one są podstawą mojej garderoby. Idąc na zakupy zawsze w pierwszej kolejności oglądam wieszak ze spódnicami, chociaż często muszę samą siebie przekonywać, że nie potrzebuję kolejnej w mojej szafie.

 Najbardziej lubię fasony ołówkowe oraz rozkloszowane, czyli modele najpopularniejsze w latach 50. Noszę je niemal codziennie, na zmianę z sukienkami. Nie wiem dlaczego to właśnie 30 października obchodzą swoje święto, ale to dobry pretekst do tego, by przypomnieć sobie, jakie fasony modne były na przestrzeni lat 1900 - 1960.

SPÓDNICA W LATACH 1900-1908

Wielką zdobyczą reformy ubioru kobiecego było upowszechnienie się damskiego kostiumu, którego częścią była właśnie spódnica. W pierwszych latach XX wieku spódnice miały krój bardzo skomplikowany i złożony z wielu części - góra była obcisła, natomiast dół rozkloszowany. Oprócz usztywniającej podszewki miały jeszcze wszywany "gorsecik" opinający biodra. Na popołudniowe spotkania wybierano spódnice jedwabne, uszyte z miękkich materiałów, przybrane wstawkami z koronki. W spódnicach podróżnych dominowała krata, fasony zimowe zdobiono futrem. Tzw. dzielona spódnica służyła do coraz popularniejszej jazdy na rowerze.

SPÓDNICA W LATACH 1908-1914
Krój spódnic coraz bardziej się upraszcza. Linia dzwonu zastąpiona zostaje kształtem futerału. Długość do ziemi, modna kilka lat wcześniej, skraca się tak, że buty stają się widoczne w całości. Spódnice zaczęły się zwężać coraz bardziej, dzięki czemu zyskały nazwę "rury".


SPÓDNICA  W LATACH 1915 - 1923
W pierwszych latach wojny spódnice będące częścią kostiumu były dość krótkie i szerokie. Zestawiane z bluzkami posiadały czasem nierówny dół ozdobiony kilkoma rzędami taśmy oraz guzikami. Pojawiły się też wełniane spódnice w kratkę.


SPÓDNICA W LATACH 1924 - 1929
Wąskie spódnice skracały się coraz bardziej, sięgając poniżej linii łydek. Pod koniec lat 20. odkrywała nieco kolana. Bardzo modne były plisowane spódniczki wkładane do jedwabnego sweterka. Wbrew powszechnemu mniemaniu długość spódnic w latach 20. tylko przez moment (lata 1926-1928) była tak krótka, jak pokazuje się w większości filmów czy seriali. Sięgające do kolan spódnice noszone były przede wszystkim przez wyzwolone flapper girls, pozostała "konserwatywna" część kobiet wybierała spódnice o długości do połowy łydki.


SPÓDNICA W LATACH 1930-1939
Spódnice będące częścią bardzo popularnych kostiumów były sporo węższe i nieco dłuższe od tych noszonych kilka lat wcześniej. Sięgały najczęściej do połowy łydki.

SPÓDNICA W LATACH 1940 - 1949
W miarę lat spódnica stawała się coraz krótsza i szersza. Krojono ją z rozszerzających się ku dołowi klinów, dzięki czemu spódnica była węższa na górze i promieniście rozszerzała się poniżej linii bioder. Popularne były wówczas solejki, krojone z pełnego koła lub jego połowy. Często noszono spódnice na szelkach. Popularne spódnice miały kształt litery A i sięgały poniżej linii kolan.


SPÓDNICA W LATACH 1950-1960
Wylansowana przez Christiana Diora sylwetka New Look spopularyzowała bardzo szerokie spódnice, szyte z kilkunastu metrów tkaniny, sięgające poniżej linii łydek. Balenciaga lansował spódnice owalne lub podpięte od dołu. Pod koniec lat 50. modne stały się marszczone na biodrach zwężające się ku dołowi fasony. To także czas spódnic ołówkowych, noszonych z dopasowanym żakietem lub małym sweterkiem.
Do szerokich spódnic z koła wkładano specjalne halki tzw. petticoats oraz szerokie pasy, które dodatkowo wyszczuplały talię.


SPÓDNICA W LATACH 60.
W latach 60. nastała młodzieżowa rewolucja, która zainspirowała nowy trend w modzie. Brytyjka Mary Quant, wykorzystując pomysł francuskiego projektanta André Courrèges , postanowiła stworzyć wygodny strój do pracy i na co dzień dla swojego pokolenia. Tak powstała spódniczka mini.

A WASZE ULUBIONE FASONY SPÓDNIC TO?

3 komentarze:

  1. Ach... rozmarzyłam się :) Wspaniały post ze świetnymi zdjęciami. Nie wiem, czy "RetroDziewczyny" wszystkie mają tak samo (w sensie toku myślenia), ale dosłownie wyrywasz mi (że się tak brzydko wyrażę) myśli z głowy - 3 pierwsze zdania - to również ja ;) - "często muszę samą siebie przekonywać, że nie potrzebuję kolejnej w mojej szafie" <= nic dodać nic ująć. Z góry Cię za to przepraszam, ja też wolę być oryginalna, jednak w tym przypadku, po prostu bratam się z Tobą (i pewnie jeszcze z "kilkoma" Dziewczętami) w tej "Niedoli?" haha... Mój ukochany fason, to ten z lat '30 - ze wzgl. na figurę najlepiej na mnie 'leży' - gładki tył, a z przodu pięknie zaprasowane kontrafałdy i oczywiście faworyzuję tutaj wszelkiej maści wełny (gł.tweedy), tworzące idealny zestaw z żakietem czy sweterkiem oraz pasujące do płaszcza. ;)
    Czytam Twój blog od 1wszych chwil jego istnienia - trzymaj tak dalej !
    I dziękuję Ci za uświadomienie mnie - o istnieniu dnia spódnicy, bo nie miałam pojęcia. :)))
    IvyCath

    OdpowiedzUsuń
  2. mój ulubiony fason to rozkloszowana spódnica midi (długość kończąca się tuż pod kolanem). po latach noszenia wyłącznie spodni najpierw "nawróciłam" się na sukienki, a chwilę później: na spódnice, ponieważ tu znacznie łatwiej znaleźć odpowiednią dla mnie długość...
    ten fason sprawdza się o każdej porze roku, pasuje do wielu typów figury, nie wymaga niebotycznych obcasów, aby całość prezentowała się ładnie i nie dodaje lat (jak długość w 1/2 łydki, IMHO...).
    pozdrawiam.
    Tinta

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie rozdziera konflikt tragiczny: uwielbiam spódnice, nie cierpię rajstop. Trzącha mną, jak mam się w nie wbić. A w naszym klimacie...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

AddThis