sobota, 11 lutego 2017

New Look Christiana Diora: klasyczna sylwetka lat 50.



Zaprezentowana 12 lutego 1947 roku kolekcja "Corolle" zrewolucjonizowała świat mody, a jej twórca Christian Dior stworzył nowy wizerunek kobiety: elegantki w suto marszczonej sukience, który na dekadę zawładnął masową wyobraźnią i do dnia dzisiejszego stanowi kanon klasycznego piękna.  
Kolekcja "Corolle" 1947 
Ponura, powojenna rzeczywistość Europy zdawała się czekać na wizjonera, który odmieni praktyczną i oszczędną modę kobiecą lat 40. Christian Dior cierpliwie zapracował na swój spektakularny sukces, a po dwudziestu latach mozolnych przygotowań był gotowy pokazać światu swoją wizję kobiecości. W mroźny poranek 12 lutego 1947 roku odbył się prasowy pokaz pierwszej kolekcji francuskiego projektanta. Dziewięćdziesiąt zaprezentowanych podczas pokazu modeli reprezentowało dwie linie "Corolle" i "Huit", które całkowicie odmieniły kobiecą sylwetkę, uwydatniając i podkreślając jej naturalne proporcje. 
Photo Patrick Demarchelier dior book 2011 Bar Suit (1947)
Na wybiegu modelki prezentowały wirujące spódnice uszyte z koła o 20 metrowym obwodzie, słynny kostium "Bar" (który stał się symbolem kolekcji) z żakietem z kremowego szantungu wykończonym zaokrągloną baskinką i czarną plisowaną rozkloszowaną spódnicą, popołudniowe suknie, w których wyglądały jak baśniowe księżniczki, do tego kapelusze założone na bakier, długie rękawiczki oraz czółenka na smukłych obcasach. 

Choć Dior nadał swojej kolekcji kwiatową nazwę "Kielich" ( po francusku "Corolle") natychmiast zyskała ona drugą nazwę New Look. Ówczesne kobiety zakochały się w tym, co zaproponował im francuski projektant, każda chciała wyglądać jak prawdziwa gwiazda filmowa. Niemal teatralna moda - głębokie dekolty, wąskie talie i rozkloszowane spódnice - noszona była przez kobiety na całym świecie.  

Kobieta jak klepsydra 


Diorowska sylwetka w kształcie klepsydry wymagała noszenia batystowych halek oraz gorsecików o szerokości 25 cm (tzw. waspies), dzięki którym talie stały się cieniutkie, biusty wysoko uniesione i obfite, ramiona miękkie i spadziste, a spódnice obszerne. Modne stały się staniki bez ramiączek, usztywniane fiszbinami w celu nadania piersiom formy stożkowej. Do modelowania sylwetki służyły również wysokie pasy podtrzymujące nylonowe pończochy. 

Linia New Look zawładnęła wyobraźnią nie tylko zamożnych klientek, które stać było na haute couture słynnego projektanta, ale także zwykłych kobiet, które siadały do swoich maszyn i starały się skopiować spódnice oraz sukienki podziwiane w zagranicznych żurnalach. Ówczesne domy mody z gotową konfekcją równie szybko podchwyciły nowy trend i oferowały swoim klientkom rozkloszowane sukienki, spódnice szyte z koła i obszerne płaszcze.  


Polskie kociaki ubierają się na "ciuchach" 


Polskie elegantki zwane potocznie "kociakami" od razu podchwyciły modę New Look. Zwolenniczki tego stylu ubierały się w kolorowe bluzki z szerokimi łódkowymi dekoltami , obcisłe sweterki i rozkloszowane spódnice szyte z kretonu lub płótna harcerskiego. Pod szyją wiązały kolorowe apaszki. W latach 50. ubrań szukano przede wszystkim na bazarach. Na stołecznym bazarze Różyckiego, a późnij na placu Szembeka ubierali się nie tylko zwykli mieszkańcy, ale także modelki Mody Polskiej, Leopold Tyrmand, Barbara Hoff, Agnieszka Osiecka, Janusz Głowacki, siostry Wahl czy Andrzej Kurylewicz. 
Kadr z filmu "Lunatycy" Bohdana Poręby, 1959, fot. Andrzej Brustman /
Po modne ubrania jeździ się na bazary do Rzeszowa, Przemyśla czy na rynek Zwierzyniecki w Krakowie. Prawdziwych halek nie było można nigdzie dostać, więc polskie kociaki znalazły na to sposób. Z przedwojennych poszewek wycinały koronki i przyszywały je do tkaniny, z której robiło się siatki na muchy - była sztywna, więc sprawdzała się idealnie. Nieocenionym źródłem inspiracji były kolorowe żurnale dla kobiet "Świat Mody", "Przekrój", "Ty i Ja" czy specjalne dodatki z wykrojami pozwalały samodzielnie lub z pomocą zaprzyjaźnionej krawcowej wyczarować modę w stylu New Look.

[Artykuł ukazał się w miesięczniku "Pogoda na życie". Korzystałam z książek: "Teksas-land. Moda młodzieżowa w PRL" Anna Pelka, "To nie są moje wielbłądy" Aleksandra Boćkowska,  "Christian Dior" oraz "Francja elegancja" Piotra Szaradowskiego]

środa, 1 lutego 2017

Premiera nowego serialu TVN "Belle Epoque" już 15 lutego

materiały prasowe
Współczesne seriale kostiumowe to zazwyczaj produkcje na bardzo wysokim poziomie, dorównujące, a często nawet przewyższające klasyczne filmy fabularne. Wystarczy wspomnieć chociażby tak doskonałe seriale ostatnich lat jak "Peaky Blinders", "Boardwalk Empire", "Downtown Abbey" czy "Mad Men". W przypadku produkcji, których akcja toczy się w latach 1900 - 1960 oprócz dobrze skonstruowanego scenariusza i obsady, liczy się także szczegółowe odtworzenie realiów epoki.
Tym, co najbardziej urzeka mnie w serialach kostiumowych jest możliwość podziwiania pięknych strojów, wnętrz oraz scenografii. Zawsze doceniam pracę kostiumografów oraz osób odpowiedzialnych za to, by każdy element w filmie dokładnie odpowiadał wymogom konkretnej epoki. W przypadku serialu "Downtown Abbey" zatrudniono szereg specjalistów od etykiety, którzy na każdym etapie pracy dbali nawet  o odpowiednią postawę aktorów. W wielu serialach oprócz kostiumów szytych współcześnie wykorzystuje się ubrania i dodatki vintage. Przy pracy nad takimi produkcjami duży budżet na pewno gra niebagatelną rolę, ale także mniejszym kosztem można stworzyć naprawdę dobry serial, który stara się jak najwierniej odtworzyć realia epoki. "Kryminalne zagadki panny Fisher" czy "Ripper Street" na pewno nie dysponowały takim budżetem jak "Boardwalk Empire".
A jak oceniacie współczesne seriale kostiumowe produkowane w Polsce?
 "Czas honoru" był naprawdę niezły, a większa część strojów pochodziła z magazynów Łódzkiego Centrum Filmowego.  Pierwsze sezony były wciągające, później oglądałam już pojedyncze odcinki.
 "Bodo"  zapowiadał się nieźle, ale wraz z kolejnymi odcinkami coraz bardziej traciłam zainteresowanie. Często miałam wrażenie, że oglądam teatr telewizji, a nie serial z ponoć bardzo wysokim budżetem. Denerwowały mnie kolejne papierowe postacie, także scenografia, która poza fajnie wykorzystanymi  plenerami ul. Moniuszki czy Gdańskiej w Łodzi, zupełnie nie oczarowała mnie klimatem dwudziestolecia międzywojennego. Choć akurat w  przypadku tego serialu część kostiumów z epoki wypożyczono z magazynów Londynu, Pragi oraz Paryża.
Jak na tym tle wypadnie nowa produkcja TVN "Belle Epoque"? Zapowiedzi są obiecujące.
mat. prasowe
Kostiumy przygotowała Małgorzata Zacharska. Aby w pełni oddać klimat epoki, stroje do serialu sprowadzono m.in. z londyńskiej wypożyczalni kostiumów Angels oraz z czeskiego studia filmowego Barrandov. Do dziesięciu odcinków serialu przygotowano łącznie 150 kostiumów dla aktorów i około 1500 dla statystów.
mat. prasowe
„Belle Epoque” to 10-odcinkowy serial kryminalny, którego akcja toczy się w Krakowie w 1905 roku, w okresie tzw. pięknej epoki.
Akcja serialu zaczyna się w momencie, kiedy główny bohater Jan Edigey-Korycki (w tej roli Paweł Małaszyński) wraca do rodzinnego Krakowa, by rozwikłać zagadkę zabójstwa matki. Pomagają mu w tym dawny przyjaciel Henryk Skarżyński (Eryk Lubos) oraz siostra Weronika (Anna Próchniak), którzy prowadzą pierwsze laboratorium kryminalistyczne w Galicji. Jan spotyka także swoją wielką i nieszczęśliwą miłość - Konstancję (Magdalena Cielecka).
mat. prasowe
Inspiracją dla scenarzystów były prawdziwe zbrodnie, które wydarzyły się na przełomie XIX i XX wieku. Na zdjęciach wszystko wygląda bardzo dobrze, trailer też trzyma wysoki poziom. Jaki będzie serial? Zobaczymy!
Czekam zatem do 15 lutego.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Czy warto kupować ubrania pin up/retro marki Collectif?

Sweterek Collecif
Wpisy poświęcone recenzjom ubrań zagranicznych marek specjalizujących się w stylu pin up oraz retro cieszyły się w zeszłym roku bardzo dużym zainteresowaniem. Do tej pory opisałam moje doświadczenia z kupionymi na brytyjskim Ebay'u spódnicami oraz sukienkami oraz zebrałam swoje spostrzeżenia na temat popularnej brytyjskiej marki Lindy Bop.
W związku z tym, że w mojej szafie przybyło więcej ubrań kolejnej znanej brytyjskiej marki specjalizującej się w stylistyce pin up/rockabilly/retro - Collectif - postanowiłam sporządzić notkę  jej poświęconą.
Sukienka Collectif
1. ASORTYMENT. W sklepie znajdziecie dwie główne linie produktów marki. Collectif Vintage (droższa) to linia klasyczna, inspirowana stylem lat 40. oraz 50. Collectif Mainline ma swoje korzenie w stylu pin up oraz rockabilly. Oprócz tego w sprzedaży znajdują się produkty kilkunastu innych marek: między innymi Aida Zak, Erstwilder, Lulu Hun czy od niedawna PinUp Girl Clothing. W ofercie marki Collectif mamy sukienki (ołówkowe, rozkloszowane, w wersji mini, midi oraz długie), płaszcze i kurtki, swetry, bluzki i koszule, spodnie oraz szorty, spódnice, bolerka i bieliznę. W zeszłym roku oprócz ubrań inspirowanych stylem lat 40. i 50., pojawiły się także lata 60. Marka wprowadza nowości dwa razy w roku, najczęściej tylko kilka, czasem kilkanaście nowych modeli.

Sukienka Collectif
 2. CENA. Na tle znanych marek z tego kręgu Collectif plasuje się według mnie jako marka ze średniej półki cenowej, choć niektóre produkty są naprawdę drogie. Za sukienki zapłacimy od 50 do 90 funtów. Spódnice to koszt 30 - 60 funtów. Swetry około 40 funtów. Bluzki około 30 funtów. Najdroższe są płaszcze: od 125 do 190 funtów. Uważam, że ponad 1000 zł za płaszcz, który w większości składa się z poliestru to duża przesada!
 Collectif, tak jak wiele innych marek, szyje w Chinach - dlatego uważam, że tak wysoka cena niektórych produktów nie jest niczym uzasadniona.
Sukienka Collectif - mam jeszcze taką zieloną aksamitną
3. JAKOŚĆ. Oceniam ją bardzo dobrze! I choć sukienka uszyta jest np. w 80% z poliestru, a tylko w 20% z wiskozy, to ubrania, które posiadam są bardzo dobrze wykończone. Materiały są wysokiej jakości, sukienki posiadają podszewki, które nie wędrują w górę ciała (jak np. u Lindy Bop w fasonach ołówkowych). Swetry nie mechacą się po kilku praniach, kolory pozostają intensywne.I co ważne: w przeciwieństwie do sukienek i spódnic Lindy Bop, które nie nadają się do noszenia z halkami typu petticoat, rozkloszowane fasony w Collectif rzeczywiście takie są!
Sukienka Collectif

4. ROZMIARÓWKA. Szeroka: od 34 do 48 rozmiaru. Wiele osób uważa, że rozmiar rozmiarowi nierówny. Na początku w Collectif kupowałam ubrania w rozmiarze 12 ( taka jest rozkloszowana sukienka w kratkę i czarna dopasowana). Gdy nieco schudłam zaczęłam zamawiać 10, a zdarzyło mi się raz 8 ( różowa). Według mnie dużo zależy od materiału oraz fasonu. A także tego, jak bardzo obcisłą sukienkę chcesz mieć. Ja lubię dopasowane, ale bez przesady. W 8 też się zapnę, ale czy będę dobrze wyglądać? Wątpię... Dlatego wolę ewentualnie sukienkę lekko zwęzić w pasie, niż chodzić na wdechu przez cały dzień.

5. PROMOCJE. Standardowo zaczynają się pod koniec roku (wciąż trwają!) od 30% obniżek, raczej nie przekraczają 50%. Także podczas dni typu "Black Friday" czy  "Cyber Monday". Warto śledzić facebookową stronę marki oraz konto na Instagramie - czasem zdarzają się "nadprogramowe" krótkie wyprzedaże.
Spódnica Collectif


6. WYSYŁKA.  Od 9,50 do 12,50 funta. Czas oczekiwania nie przekracza tygodnia. Wysyłka posiada swój numer, więc można śledzić jej trasę.


video

Podsumowując. Wszystkie ubrania Collectif, które posiadam, kupiłam w trakcie wyprzedaży. Uważam, że to najlepszy moment na zakupy ich produktów. Jestem zadowolona ze wszystkich ubrań, jakie mam i bardzo często je noszę. W Łodzi możecie kupić je także stacjonarne w 5080st. Peggy's Boutique na OFF Piotrkowska.




piątek, 20 stycznia 2017

Spragnieni piękna. Pokaz na 100-lecie Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW” - sztuka dwudziestolecia międzywojennego w Muzeum Narodowym w Warszawie

Tadeusz Styka (1889-1954), „Portret Poli Negri”, 1922, olej, tektura.
26 stycznia – 12 marca 2017

Przed wiekiem rozpoczęło działalność Stowarzyszenie „Przyjaciele Muzeum Narodowego w Warszawie”. Aby uczcić ten imponujący jubileusz, narodził się pomysł pokazu przywołującego karnawałową atmosferę międzywojennej Warszawy. Organizatorzy chcą przypomnieć radość, entuzjazm, dynamizm przemian i potrzebę piękna tworzące ducha tej epoki. Obrazy, rzeźby, meble, plakaty, zaproszenia oraz stroje i przedmioty toaletowe przeniosą widza w beztroski klimat przygotowań do balu w stolicy odrodzonego, niepodległego państwa. Wystawiane eksponaty pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, a także z kolekcji członków Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW”, Państwa Agnieszki i Marka Roeflerów, właścicieli zbioru dzieł artystów polskich związanych z École de Paris oraz  Pana Adama Leja, historyka sztuki, posiadacza największej w Polsce kolekcji ubiorów dawnych.
Edward Okuń (1872-1945), „ My i wojna”, 1917-1923, olej, płótno

Wystawa jest tak różnorodna jak różnorodna była sztuka dwudziestolecia międzywojennego. Obok dobrze znanych dzieł Tadeusza Styki, Wojciecha Weissa, Leona Chwistka czy Tymona Niesiołowskiego zaprezentowane zostaną słabiej dziś znane, choć w swoim czasie cieszące się dużym uznaniem prace Kazimierza Kwiatkowskiego, Michała Czepity, Włodzimierza Bartoszewicza czy Witolda Jurgielewicza. Obrazy artystów związanych ze stowarzyszeniem „Rytm”, z paryskimi kapistami czy środowiskiem wileńskim to głównie reprezentacyjne portrety, które łączy klasyczna forma, rytmizacja kompozycji oraz dekoracyjność. Rzeźbę, która w tym okresie rozwijała się niezwykle dynamicznie, reprezentują dzieła Xawerego Dunikowskiego, Franciszka Strynkiewicza, Henryka Kuny, Miki Mickun i Jeana Lamberta-Ruckiego.
Za sprawą zgromadzonych na pokazie dzieł chcemy oddać charakterystyczne dla tych czasów przenikanie się kultury wysokiej z masową. Międzynarodowy styl zdobnictwa określany mianem art déco, w Polsce nazywany niekiedy „stylem odrodzonej niepodległości”, był wyrazem afirmacji życia i chęci jego upiększania. - podkreślają organizatorzy. 

O wystawie kolekcji ubrań i dodatków z lat 20. oraz 30. Adama Leja pisałam przy okazji  spotkania z Anną Sieradzką, autorką książki "Moda w przedwojennej Polsce"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

AddThis